Header Ads

Nie bój się być sobą


Zapytano mnie ostatnio, dlaczego Organizer jest "babski"?

raz - że nie każdej kobiecie odpowiada nazywanie jej babą, 
dwa - że słowo "baba" jest obraźliwe i z pewnością nie dotyczy kobiet sukcesu, biznesu, przedsiębiorczych i w ogóle tych z "wielkiego świata" 
trzy - że  przecież na świecie są i mężczyźni, których mój blog zdaje się konsekwentnie pomijać...

No to się tłumaczę za tę "babę":

1. Organizer Babski w pierwotnej formie (kilka postów i zarys działalności) powstał dwa lata temu. I przeleżał w szufladzie, bo...

...dwa lata miałam po uszy wypełnione organizowaniem życia sobie i innym - życia po obronie inżynierki, ze studiami magisterskimi, ze zdobywaniem doświadczeń zawodowych, tworzeniem swojego miejsca w sieci (Pracownia w Dolinie, Facebook, Pinterest, Instagram...), pracą na własny rachunek, ogarnianiem domu i zagrody oraz mozolnym wbijaniem mądrości życiowych do głowy mojego nastoletniego syna... to dużo. 

Musiałam jeszcze wygospodarować chwilę dla męża, rodziny i w końcu dla samej siebie. Nie zawsze wszystko się udawało, nie zawsze było cacy - musiałam ustalić priorytety i wykreślić z listy jakieś punkty, bo brakowało czasu nawet na spanie. O zdrowiu nie wspomnę. 
Wiedząc już jak mniej więcej blog będzie wyglądał, do kogo będzie skierowany i w jakiej formie ma być prowadzony - wykupiłam domenę. A blog dalej leżał... był jednym z punktów, które chwilowo wykreśliłam:)

Jedno z moich ulubionych powiedzonek brzmi "Gdzie diabeł nie może - tam babę pośle" - bo nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Dla nas, dla kobiet. Nie ma:)

Kolejne powiedzonko którego bardzo chętnie używam (jest moim mottem przewodnim, życiowym wyznacznikiem, motywatorkiem wiszącym nad biurkiem) to "Ja Wam wszystkim jeszcze pokażę", ale to już historia na kolejny wpis.

Dziś "baba" nie ma nic wspólnego z babą od lekarza, babą z wozu, babą zza stodoły - baba to kobieta silna,  kobieta z jajami (choć dłonie może mieć delikatne), kobieta stanowcza, przedsiębiorcza, wiedząca czego chce. Kobieta, która nie boi się być sobą, nie boi się odpowiedzialności za swoje życie nawet jeżeli popełniła w nim jakieś błędy - bierze to na klatę i idzie dalej. Kobieta, która zostawia swoje niepowodzenia za sobą, wyciąga z nich wnioski i nie popełnia więcej tych samych błędów. Kropka. 

Poza tym to MOJA nazwa:) Lubię ją. Jestem babą. Niedużą, acz silną. Wybrałam taką a nie inną drogę życiową i niejedną żabę przez to łyknęłam - ale to moje wybory. Moje doświadczenia które zaprowadziły mnie tu, a nie gdzie indziej. Czasu nie cofnę - muszę żyć dalej. Jestem dziś silna, pewna siebie, nie pozwolę sobie w kaszę dmuchać. Jeżeli kogoś razi "babski" w Organizerze to trudno. Może pomijać przy czytaniu. Zresztą blog skierowany jest głównie do takich kobiet, dla których "baba" w nazwie będzie najmniejszym z życiowych problemów:)

2. W sieci funkcjonuje wiele miejsc w których nauczysz się przedsiębiorczości, zarządzania czasem, zasobami ludzkimi, social mediami, własną firmą, finansami itp. 

Niemal wszystkie w kilku wydaniach. Jedne radzą sobie lepiej, inne gorzej. Nie ma jednak takiego miejsca, w którym zwykłe kobiety dostawałyby kopa motywacyjnego, w którym mogłyby sobie i ponarzekać i się powspierać, w którym znalazłyby sposób na to, jak zadbać wreszcie o siebie samą, jak stanąć na nogi po przejściach, jak przewartościować swoje życie, jak zacząć się uśmiechać, jak nie bać się żyć...   Organizer Babski jest tylko jeden:)

Nie wszystkie kobiety potrzebują coacha (mówcy motywacyjnego), nie wszystkie muszą od razu obwieszczać się światu w Social Mediach (to media społecznościowe - wszystkie: Facebook, Nasza Klasa, Pinterest, Tweetter, Snapchat, Instagram... i masa, masa innych miejsc w których można się pobawić w ekshibicjonistkę i obnażyć troszkę siebie, swoją rodziny, pracę czy otoczenie). 

Nie wszystkie kobiety aspirują do miana celebrytki czy bizneswoman. Najpierw trzeba zorganizować sobie kilka godzin w ciągu dnia, później cały dzień. Później zrobić plan na tydzień, miesiąc, kwartał - małymi krokami iść przez życie. Stać się tą "babą" co ją diabeł wszędzie pośle - dopiero później kobietą na szpilkach, z nienaganną fryzurą i makijażem, z figurą samej Wenus, z wiedzą i pewnością siebie która pozwoli  zawojować świat. A i te wspomniane celebrytki i kobiety biznesu nie raz nazwały siebie "babą" - twardą babką, której nie straszny jest męski świat. 

3. Panowie.... nie znam Waszej psychiki, nie widziałam Was nigdy zażerających smutki czekoladą ukradzioną własnym dzieciom, nie widziałam Was nad kubłem lodów z bakaliami jak ryczycie do tego kubła i narzekacie że jesteście grubi... nie widziałam Was jak tworzycie Mapę Myśli i Planowania, jak spędzacie nad nią pół dnia (albo i cały) po to tylko, żeby na drugi dzionek znaleźć kilkanaście wymówek i nie tknąć ani jednego zaplanowanego zadania... 

Ale zdarzyło mi się spotkać Panów, którzy byli nieziemsko rugani publicznie przez swoje żony, które to prowadząc swoisty Monolog Kierowany (czyli gada taka w próżnię niby, słowotok, a każde słowo celnie trafia w Smutnego Pana stojącego dwa kroki za nią z siatami pełnymi zakupów...) - jeżeli tylko chcą oni odzyskać swoje życie to zapraszam również.

Na blogu jednak rozkładamy na części pierwsze wszystkie sposoby samorozwoju i stawania na nogi, które działają  na kobiety. No sorry - taki mamy klimat - my jesteśmy z Wenus, Wy zaś z Marsa :)

Reasumując: 

nie bój się być sobą. Nie bój się konsekwentnie realizować własnej wizji swojego życia, swoich pomysłów, swojego rozwoju czy biznesu. 

Oczywiście nie namawiam do skrajnego nieposłuszeństwa zwłaszcza wobec rodziców (bo takie młode Czytelniczki również mogą się zdarzyć), ani do kierowania się tylko i wyłącznie swoim egoizmem - żyjemy w społeczeństwie, a tutaj obowiązują pewne zasady. 

Namawiam jednak do tego, aby jasno artykułować swoje potrzeby, obawy, smutki ale też radości, aby chwalić się powodzeniami (na potęgę się chwalić!) i przyjmować porażki omawiając je nawet w większym gronie - ku przestrodze dla innych. Aby nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy. 

Aby nie kierować się tylko zdaniem innych ludzi. Aby nie dać wmówić sobie, że to o czym marzymy, co tworzymy jest głupie, niefajne, nikt tego nie kupi, nie przeczyta, nie zrealizuje i w ogóle lepiej byśmy chałupę posprzątały, przynajmniej jakiś pożytek będzie :)

Uruchomcie kreatywność i pokłady swojej wizji świata - wszystkich i tak nie zadowolicie, drogie babeczki:) Nie ma szans. 

Ważne, abyście Wy same były zadowolone. 


1 komentarz:

  1. Ciekawy wpis. Nigdy wszystkim nie dogodzimy, nie ma sensu przejmować się każdym słowem krytyki:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.